|
XII Międzynarodowy Zlot Historycznych Pojazdów Wojskowych
Jak co roku pod koniec czerwca w Darłowie odbywał się zlot miłośników militariów, czyli XII Międzynarodowy Zlot Historycznych Pojazdów Wojskowych. W tym roku "Jack of Diamonds" przy wsparciu całego Koszalińskiego Plutonu Modelarskiego wzięli czynny udział w zlocie. W dniach 24-27 czerwca 2010 roku na terenie zlotowiska przygotowana była diorama przedstawiająca obóz spadochroniarzy w Normandii. Zwiedzający teren zlotu widzowie mieli możliwość wykonania sobie pamiątkowego zdjęcia, a także mogli zaznajomić się z historią jednostki oraz bronią i wyposażeniem używanym przez spadochroniarzy. Na sobotę 26 czerwca przewidziana była inscenizacja potyczki z oddziałem niemieckim. Aby ją uatrakcyjnić przećwiczyliśmy strzelanie z petard przy użyciu posiadanej przez nas repliki "Bazooki", czyli M1A1 rocket luncher. Eksperyment się powiódł i w czasie potyczki można było zaprezentować strzelającą pancerzownicę szerszej publiczności.
Sama inscenizacja przeprowadzona została pod wiele mówiącym tytułem "Złoto dla zuchwałych". Żołnierze niemieccy (reprezentowani przez Lubuskie Towarzystwo Rekonstrukcji Historycznej) zajęli stanowisko po północnej stronie darłowskiej Patelni - spadochroniarze z "Jack of Diamonds" atakowali przy użyciu lekkiego czołgi M3A3 Stuart i transportera opancerzonego M3 Half-track. Scenariusz inscenizacji zakładał zdobycie niemieckich pozycji i przejęcie skrzyni ze złotem. Pomimo niesprzyjających warunków terenowych (w tym roku Patelnia w zasadzie była jednym wielkim bagnem) potyczka przebiegała sprawnie, a ciężkie warunki jedynie dodały realizmu w działaniu obu stron starcia. W tym miejscu chcielibyśmy podziękować LTRH za współdziałanie - rekonstruktorzy z lubuskiego zaprezentowali pełen profesjonalizm. Późniejsze rozmowy przy ognisku na pewno wpłyną w przyszłości na nasze działania. ![]() ![]() Poza inscenizacją na Patelni toczyło się zwykłe życie zlotowe - spotkania ze znajomymi, przejazdy pojazdów militarnych, czy też tradycyjna parada zlotowa. W tym roku wspomniane wcześniej trudne warunki terenowe zwiększyły atrakcyjność przejazdów. Pomimo pewnych niedostatków uważam (myślę, że też pozostali uczestnicy z naszego obozu to potwierdzą) pobyt w Darłowie za udany. No i do zobaczenia za rok!
Tekst: Wojciech Sokołowski Foto: Diana Wardyn, Marek Gręzicki, Marcin Wawrzynkowski, Wojciech Sokołowski
|




