|
67 rocznica "Marszu Śmierci" alianckich lotników
Pod koniec II Wojny Światowej niedaleko Koszalina znajdował się obóz jeniecki. "Stalag Luft IV Gross Tychow", bo o nim tu mowa, był niemieckim obozem jeniecki dla zestrzelonych lotników alianckich, założony w kwietniu 1944, w Okręgu Militarnym II, w lesie 2,5 km na wschód-północny wschód od Podborska. Według obozowej ewidencji, na dzień 1 stycznia 1945 roku w obozie przebywało 8708 Amerykanów, 902 lotników RAF i 132 Rosjan. Wśród wymienionych Brytyjczyków z RAFu, wielu było obcokrajowców: 147 Kanadyjczyków, 37 Australijczyków, 22 Nowozelandczyków, 8 Południowoafrykańczyków, 58 Polaków, 1 Norweg, 2 Francuzów i 5 Czechów.
Na początku lutego 1945 roku Niemcy rozpoczęli ewakuację ludności cywilnej i obozów jenieckich z Pomorza. 28 stycznia wywieziono z Podborska pociągiem chorych lotników z obozu "Stalag Luft IV" do "Stalagu Luft I" w Barth (Północne Niemcy). Następnie w dniach od 6 do 8 lutego 1945 ewakuowano cały obóz. Alianckich pilotów podzielono na grupy marszowe, które były pilnowane przez uzbrojonych Niemców. Grupy te pieszo podążyły na zachód przez Białogard, Świnoujście i Hamburg skąd jeńców skierowano do Fallingbostel, gdzie mieścił się "Stalag XI B". W ciągu 2-3 miesięcy alianccy lotnicy pokonali trasę o długości około 950 kilometrów. Szacuje się, że z obozu w Podborsku ewakuowano ok. 6000 jeńców. Prawie 1300 z nich nie przeżyło trudów "Marszu Śmierci". Ocaleni odzyskali wolność 2 maja 1945, po oswobodzeniu przez Aliantów "Stalagu XI B".
Aby uczcić pamięć lotników ze "Stalagu Luft IV", w mroźne niedzielne popołudnie 5 lutego 2012 roku, przy pomniku znajdującym się na terenie obozu pojawiła się delegacja Grupy Rekonstrukcji Historycznej "Jack of Diamonds". Minuta ciszy, zapalone symboliczne znicze i zaciągnięta warta honorowa przy pomniku w godny sposób oddały hołd ludziom, którzy walczyli i ginęli w czasie II Wojny Światowej.
W przyszłości GRH "Jack of Diamonds", w ramach działalności Bałtyckiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Perun", planuje podjąć szersze akcje mające służyć upamiętnieniu jeńców ze Stalagu Luft IV.

|
|
Więcej…
|
|
|
Porównanie replik M3A1 firmy Ares i ICS
Tytułem wstępu…
Pod koniec lat 30. XX wieku armia amerykańska używała pistoletów maszynowych Thompson M1928A1, broni skomplikowanej i drogiej w produkcji ze względu na zasadę działania (odrzut zamka półswobodnego) i technologię wykonania. Broń ta nie wyróżniała się celnością… Wprawdzie po wybuchu II wojny światowej opracowano uproszczony pistolet maszynowy Thompson M1, ale koszty jego produkcji były nadal wysokie. Jednocześnie wiele krajów biorących udział w wojnie posiadało proste w produkcji pistolety maszynowe, dlatego gdy do rąk Amerykanów trafiły niemieckie MP 40, oraz brytyjskie typu STEN, rozpoczęto prace nad nową bronią o maksymalnie uproszczonej i taniej konstrukcji.

|
|
Więcej…
|
|
"Lata trzydzieste, lata czterdzieste" w Warce
27 stycznia 2012 w gościnnych progach Pubu Warka w Koszalinie z inicjatywy członków stowarzyszenia "Perun" odbyła się impreza karnawałowa "Lata trzydzieste, lata czterdzieste". Jak sama nazwa wskazuje uczestnicy mieli się przenieść w czasie do pierwszej połowy dwudziestego wieku. Miała im w tym pomóc wspaniała muzyka Glenna Millera, Andrews Sister i Mieczysława Fogga. Sami uczestnicy również doskonale wyczuli klimat - panie wystąpiły we wspaniałych kreacjach, stylizowanych na stroje i fryzury z lat czterdziestych, panowie zaś albo w mundurach albo po cywilnemu. Ale również w odpowiednim fasonie. Myślę, że kategorii najlepsze przebranie wygrywa Zbyszek z Pancernych'39. Z powodzeniem mógłby zagrać "Ojca chrzestnego". To oczywiście w kategorii przebrań męskich. Bo w kategorii przebrania damskie zwyciężyły wszystkie panie :) Jednak na następną imprezę tego typu przewidujemy konkurs na najlepsze przebranie :) Podczas spotkania w Warce też odbywały się konkursy, które przyniosły uczestnikom zarówno wiele emocji jak i nagród w postaci okazjonalnych butelek piwa. Najwięcej emocji wzbudził chyba konkurs dla par z lotkami i kapeluszem, gdzie potrzebna była dogrywka (ostatecznie zwyciężyła para: Mirka i Artur) oraz konkurs dla pań na najdłuższego węża - wąż Magdy był na tyle długi, że kończył się dopiero na schodach pubu. Oczywiście skoro była klimatyczna muzyka nie mogło zabraknąć również tańców. A impreza zakończyła się chóralnym odśpiewaniem przez członków "Jack of Diamonds" "Gory, gory".
W imieniu organizatorów dziękuje wszystkim gościom za przybycie, mamy nadzieje że się świetnie bawiliście. Zapraszamy na kolejne imprezy w klimatach lat trzydziestych i czterdziestych.
|
|
Więcej…
|
|
Apel o pomoc dla pasjonata historii
Poniżej zamieszczamy odezwę ze strony Fundacji Historii Polskiej Broni Pancernej . Naprawdę warto pomóc! Drodzy Przyj aciele i Sympatycy mojej działalności. Zwracam się z prośbą o pomoc w zbiórce środków na zakup protezy nogi dla mnie i w tym celu proszę Was o rozpowszechnienie tego apelu w Waszych lokalnych środowiskach. Poniżej załączam krótką notkę o mnie, o sytuacji, w jakiej się znalazłem oraz o mojej działalności w ramach Fundacji Historii Polskiej Broni Pancernej. Mam nadzieję, że zapisałem się dobrze w Waszej pamięci i mogę liczyć na Waszą aktywność w gromadzeniu środków na sfinansowanie protezy.
Robert Tirczakowski, Torunianin z wyboru. Niemalże od początku zamieszkania w Toruniu włączył się w życie kulturalno –społeczne miasta, zostając członkiem, a później wiceprezesem Toruńskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji. Później współtworzył i został pierwszym prezesem Toruńskiego Towarzystwa Fortyfikacyjnego. Równocześnie włączył się w ruch rekonstrukcji historycznej budując wraz z kolegą w 2006 roku replikę polskiego samochodu pancernego Wz 34, z którym to przemierzał kraj po polach bitew września 1939 roku dla przypomnienia i upamiętnienia chwały oręża polskiego. Za swoją działalność został w 2009 roku uhonorowany srebrnym krzyżem zasługi przez Prezydenta RP.
|
|
Więcej…
|
|
D-Day Hel 2011 - analogowo
Z pewnym opóźnieniem publikujemy pierwsze analogowe zdjęcia Bartka Nakielnego wykonane na Helu podczas D-Day 2011. Klimat starej kliszy i starego aparatu doskonale nadaje się do uwieczniania spotkań rekonstruktorów.

|
|
Więcej…
|
|
|